List do prześmiewców (05.10.2005)

Wyśmiewać każdy może, jeden lepiej drugi gorzej, tylko że wyśmiewanie jest bardzo łatwe, bo wystarczy chcieć wyśmiać. Ale czy ci wyśmiewacze byliby w stanie powiedzieć prosto w twarz Tymińskiemu, że jest agentem, czy czymś innym wyssanym z palca redaktora... Wątpię, nogi od razu uginają się pod ciężarem swej głupoty, co innego mówić brednie i nie ponosić konsekwencji, a co innego stanąć twarzą w twarz i ponieść konsekwencję wypowiedzianych słów.
Doprawdy zastanawia mnie ta odwaga ludzi, jaką w Internecie można na każdym kroku spotkać, niestety to ukryta odwaga, tych co potrafią tylko narzekać, ale żeby coś zrobić, to już są kłopoty.
Dlatego też współczuję ludziom którzy tylko opluwać potrafią, dzięki nim prezydentem został Wałęsa, człowiek który chwalił się tym, że w życiu żadnej książki nie przeczytał, teraz wstydzimy się tego pana.
Ja i wielu innych, wstydzę się, że można tak zaciekle opluwać człowieka. Lepiej dotknijmy ręką potylicy, mokra od śliny, myślimy że jesteśmy samodzielni, a nasze prześmiewcze działania to efekt prac mas specjalistów i nie chodzi o samą GW czy SE, ale wszyscy wokół to robią nagminnie, z o. Rydzykiem na czele.
Nie ma się co oszukiwać, jeśli dajemy komuś kreować nasze myślenie (choćby poprzez czytanie tylko jednej gazety), to on wykreuje je według własnego upodobania.
Dlatego wychodzę poza ciasny krąg myślenia, że ten jest taki i owaki, a tamten piękny i dostojny i patrzę, szukam człowieka, niełatwo go znaleźć, bo jego podobizna nie straszy za każdym zakrętem, ja znalazłem Stanisława Tymińskiego. Akurat jego, bo to co ważne, jest głęboko schowane, a to co jest mało ważne, jest wszędzie.

Autor: Lechu